pixel

Aloha!!!!!!! :):):):)

2009.11.06
cel mojej styczniowej podróży - MAUI :)

Jupi!!!!!!!!!!!!! Muszę się Wam pochwalić, bo ledwo w to wierzę, ale w styczniu lecę na Hawajeeeeeee :) Dzisiaj kupiłam bilet, cała moja miesięczna wypłata, ale warto :) Trochę się pomęczę z przelotem, Atlanta-Los Angeles- Kahului, a z powrotem Kahului-San Francisco-Seattle-Atlanta, czyli polatam sobie po USA, ale dla takiego raju na ziemi to ja mogę i 20 godzin siedzieć w samolocie ;)
Teraz będę żyć odliczaniem do Swięta Dziękczynienia (zostajemy w Atlancie), potem będzie Boże Narodzenie (jedziemy do Karoliny Południowej), a potem Nowy Rok (na razie brak planów, ale pracuję nad tym), no i potem Hawajeeeeeeee :) Marzenia naprawdę się spełniają, trzeba tylko trochę pomóc swojemu szczęsciu ;-)

A tak to powiem Wam co dzisiaj odkryłam z Amy. W mojej grupie z ang w szkole językowej jest była au pair mojej host rodzinki! Brazylijka, która przysporzyła im masę problemów, a na dodatek jak mnie pytała o nazwisko rodziny, to nie przyznała mi się, że była u nich au pair ;) No, ale co zrobić, przypadki chodzą po ludziach ;)

Znów tydzień minął, pogoda była cudowna. Ranki chłodne, ale popołudnia.... Prawie 20 stopni cały tydzień! Mały najeździł się ze mną, bo albo brałam go do parku, albo na spacer po sąsiedztwie, a wczoraj pojechałam z Cathrin do jednego parku, gdzie zrobiłysmy sobie mały piknik w lesie ;-) Dzisiaj wybieram się na kręgle z Niemkami, nawet nie mam pojęcia gdzie. A jutro odpoczynekkkkkkkkk, zamierzam spać, spać, spać! :D Parker ma 1 grę w play-offach, więc pewnie mały Bobo zostanie ze mną :)

A ze smutnych rzeczy, to Karolina, która leciała ze mną w tym samym czasie do USA z naszej agencji, w poniedziałek leci z powrotem do Polski.... po 2,5 miesiącach w USA. Nie jest miło słyszeć o tych problemach, jakie mają tu dziewczyny (a jest ich wiele), ale co zrobić... Inna kultura, styl życia, ludzie, więc czasami jest ciężko. Ale jak ja się cieszę, że trafiłam na tak fajnych ludzi i kochane dzieciaki (Lily to nawet w poniedziałek podbiegła do auta, jak jechałam wieczorem do szkoły, bo chciała mnie usciskać i dać buziaka na pożegnanie). Z Hawajami nie było żadnych problemów, oni sami tam byli, więc namawiali mnie do lotu (bo za mieszkanie praktycznie nic nie płacę). No i ich rodzina... W czwartek zadzwoniła do mnie mama Chrisa, gadałysmy chyba z 20 minut, już dostałam zaproszenie do Bostonu :) Jak to miło słyszeć, że oni doceniają to co robię. W srodę jak wychodziłam wieczorem do restauracji z Samarą, Amerykanką, która popołudniami dorabia sobie u naszych sąsiadów pilnując ich dzieci, to Amy dała mi kartę upominkową, także nie musiałam płacić za nasze jedzonko (a było go dużoooo, deser został na następny dzień, a quesadillę kończyłam dzisiaj ;))

Poza tym 15 listopada w polskim kosciele sprzedają.... PIEROGI!!!!!!!!!!!! :D:D:D Oj ale będę mieć wyżerkę :D Tego mi brakuje, dobrego, polskiego jedzenia!!!!! :):):):) Aaaa i zobaczyłam już pierwsze ozdoby bożonarodzeniowe. Smiechu warte jak oni szybko to tu mają ;-) Jeszcze indyka nie było, a już myslą o Gwiazdce ;)


Pewnie już to znacie:

"Can you take me Higher?
To a place where blind men see
Can you take me Higher?
To a place with golden streets"

http://w943.wrzuta.pl/audio/1zAnHTijqEd/creed_-_higher

2 Comments
marti::p Ale szczescie wielkie Hawaje!!!:D omg , zazdroszcze xD no u nas w PL. to tylko jakos 3 dni temu widzialam reklame świateczna z tymi cięzarówkami z coca-coli:) , ale pozniej juz jej jakos nie widzialam;) , a którego teraz USA przypada dzien dziekczynienia?:*.
marti::p · 2009-11-07: 11:06
kasiulaaa no szczescie wielkie :) 26 listopada mamy tutaj indyka, pozdrawiam!
kasiulaaa · 2009-11-07: 15:32
Bold Text
Italic Text
UnderLine Text
URL Link

Name
URL
Enter the code to the right below
Captcha

Views: 65
 
pixel
« 2009.11.03
 
pixel
2009.11.10 »
pixel