pixel

Thanksgiving & Black Friday

2009.11.30
no i czy te dzieciaki nie są kochane? ;)

Fajne zdjęcie nie? Przekochane są te moje dzieciaki, szczególnie mały Bobo, gdy się smieje :)

O czym ja tu miałam pisać... Aaaaaa swięto indyka :D Powiem Wam, że Swięto Dziękczynienia jest dla Amerykanów tym, czym dla nas Wigilia, której oni zresztą nie obchodzą (mają tylko uroczysty obiad w pierwszy dzień Bożego Narodzenia). W ostatni czwartek listopada (to jeden z nielicznych dni wolnych od pracy) każdy organizuje tutaj uroczysty obiad, na który zjeżdża się cała rodzina. Nie będę Wam tu przytaczać historii tego swięta, powiem tylko, że zapoczątkowali je pielgrzymi, któzy przybyli do Plymouth w 1620 roku. Wdzięczni za pomoc jaką okazali im Indianie (podzielili się swoim jedzeniem i pokazali jak uprawiać warzywa), pielgrzymi zaprosili swoich wybawicieli na dziekczynny obiad. I tak własnie narodziło się Thanksgiving, czyli Swięto Dziękczynienia.

Moja rodzinka zorganizowała obiad, na który przyszli ich znajomi. Co ciekawe Chris gotował, nie Amy :D Kilka dań zostało oczywiscie zakupionych, jak jabłecznik (Mamus, Twój to jest o całe niebiosa lepszy!) czy nieodzowne mac&cheese, czyli makaron z serem (bleee). Za to kukurydza, jaką przygotował Chris, była pycha :) Do tego potrawa Amy z kabaczka - mniam mniam :) W swiątecznym menu znalazła się także potrawa z fasoli strączkowej (cos jakby zapiekanka), słodkie pieczone ziemniaki, puree ziemniaczane, no i indyk, który królował w tym dniu :) Gdzie jakas sałatka? Halo? Jemy zdrowo przecież! No niestety, menu należy do ciężkostrawnych, nie było zieleniny :( Do tego deser, czyli ten kupny jabłecznik, ciasto bananowe i "pumpkin pie", czyli ciasto dyniowe (ble ble).

Miałam wolne w tym dniu, ale słyszałam jak rodzinka uwija się ze wszystkim, sprzątanie, gotowanie, przygotowanie stołu (pomagałam! żeby nie było, że nic nie robiłam ;-)), a teraz najsmieszniejsze ;) Nie wiem czy Wam kiedys wspominałam, ale moja rodzinka nie ma normalnych talerzy w domu, używamy papierowych. Serio, codziennie iles takich ląduje w koszu. Marnotrawienie i niedbanie o srodowisko naturalne, ale co zrobić... To ich życie, nie moje. W każdym razie zastanawiałam się czy papierowe talerze znajdą się też w tym dniu na stole, bo u rodziców Amy dostalismy plastikowe tacki ;) Ale wyobraźcie sobie, że Amy mnie zaskoczyła :D Wyciągnęła z szafy zastawę (to był pierwszy raz, kiedy jej użyła!), więc zamiast papieru i plastiku, była prawdziwa chińska porcelana ;-) I nawet stół był pięknie nakryty, Amy naprawdę się postarała. Ufff przynajmniej wiedzą, że talerze istnieją :D Ale używanie tych papierowych, to chyba ze względu na dzieci, tak mi się wydaje. Mało ważne. Obiad jak obiad, szybko minął, potem deser, i piątek dieta :D Fotki są tutaj (nie wszystko, do srody uaktualnię):
http://picasaweb.google.com/kasiolek86/Thanksgiving?authkey=Gv1sRgCJa5g9yekNGj0wE&feat=directlink

Piątek... to był "czarny piątek", czyli początek wyprzedaży. Amy zamierzała jechać do Targetu o 5 rano, ale nie wstała jednak. Z tego co słyszałam, to podobno sprzedawcy nie są zadowoleni z wyników sprzedaży. Byłam w kilku sklepach w piątek popołudniu i było pusto. Ale najwięcej ludzi polowało na elektronikę, bo faktycznie można było znaleźć niezłe okazje. Nie miałam czarnego piątku, ale czarny weekend ;-) Bo weekend spędziłam na zakupach, pozbywając się jednoczesnie niezłej sumki $$$. Ale kupiłam wszystkie prezenty swiąteczne, a do tego oczywiscie cos dla siebie ;) Faktycznie Amerykanie mają swietne sklepy z odzieżą, Aerospostale, GAP, Abercombie&Fitch, Hollister, Forever 21... Do tego Adidas, Reebok czy Nike są w miarę tanie. A Bath&Body Works... ich balsamy czy żele pod prysznic są po prostu rewelacyjne! :) Tak więc prezenty dla rodzinki są popakowane, listy do PL czy LUX-a przygotowane do wysłania :) (jutro jadę na pocztę). To pierwszy raz, kiedy tak wczesnie mam wszystko zrobione :) Także niektórych odwiedzi w tym roku amerykański Swięty Mikołaj ;)

Zastanawiam się nad pójsciem na wystawę... tych spreparowanych ciał. Nie wiem czy kojarzycie, ale było kiedys głosno w PL o Guntherze von Hagenie, naukowcu, który chciał w Polsce umiescić swoje laboratorium, gdzie konserwuje zwłoki. Ale ludzie się nie zgodzili, poza tym wystawa w Warszawie była przez wielu uznana za szokującą i kontrowersyjną (http://www.dw-world.de/dw/article/0,,4775397,00.html). Otóż wystawa jest teraz w Atlancie, można ją na dodatek połączyć z inną, "Dialog in the Dark" (http://www.dialogtickets.com/), której celem jest pokazanie jak wygląda życie osoby niewidomej. Z jednej strony jestem ciekawa tych ciał, ale z drugiej... Tam są też noworodki, mózgi itp. Czytałam, że to niezła lekcja biologii, zamiast oglądać obrazki w książkach, to można zobaczyć na własne oczy jak wygląda prawdziwe serce, płuca czy mięsnie.

Ostatnio ciągle tego słucham, leci tu w radiu na okrągło. Polecam, bo wpada w ucho:
http://daria24.wrzuta.pl/film/8MfUDyOVK1R/jason_derulo_-_whatcha_say_-_official_video
Permanent Link · 0 Comments
 
pixel
« 2009.11.24
pixel